Człowiek na torze

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Człowiek na torze
Gatunek dramat psychologiczny
Rok produkcji 1956
Data premiery 17 stycznia 1957
Kraj produkcji  Polska
Język polski
Czas trwania 80 min
Reżyseria Andrzej Munk
Scenariusz Andrzej Munk
Jerzy Stefan Stawiński
Główne role Kazimierz Opaliński
Zygmunt Maciejewski
Zygmunt Zintel
Zygmunt Listkiewicz
Roman Kłosowski
Zdjęcia Romuald Kropat
Scenografia Roman Mann
Kostiumy Halina Krzyżanowska
Montaż Jadwiga Zajiček
Produkcja Zespół Filmowy „Kadr”

Człowiek na torze – polski film psychologiczny z 1956 roku w reżyserii Andrzeja Munka, zrealizowany na podstawie scenariusza Jerzego Stefana Stawińskiego. Film poświęcony jest śledztwu w sprawie śmierci przejechanego przez pociąg, starego maszynisty Orzechowskiego (Kazimierz Opaliński). Zeznania trzech świadków zdarzenia, mających odmienne opinie na temat osobowości Orzechowskiego, są wzajemnie sprzeczne, lecz prowadzą ku mrocznej prawdzie o toksycznych relacjach pomiędzy kolejarzami.

Zdjęcia do Człowieka na torze były kręcone pomiędzy kwietniem a wrześniem 1956 roku, jeszcze przed odwilżą popaździernikową 1956 roku. Film Munka i Stawińskiego został przyjęty przeważnie pozytywnie przez krytyków zarówno w Polsce, jak i za granicą, doczekał się też miana „pierwszego filmu polskiego Października”[1]. Człowieka na torze cechował unikatowy w polskiej kinematografii rozrachunek z dotychczasowymi dokonaniami kina socrealistycznego, jak również z epoką stalinizmu. Film Munka cieszy się opinią jednego z fundacyjnych dzieł polskiej szkoły filmowej[2].

Fabuła[edytuj | edytuj kod]

Akcja filmu rozpoczyna się od śmierci emerytowanego maszynisty Orzechowskiego, przejechanego nocą przez pociąg. W dawnej parowozowni Orzechowskiego, w której pracuje jego dawny uczeń Zapora, rozpoczyna się narada. Powstaje komisja, która próbuje ustalić przyczyny zdarzenia. Oprócz Zapory biorą w niej udział: naczelnik wydziału politycznego okręgowej dyrekcji, Warda; inspektor Konarski; naczelnik parowozowni Tuszka; a także przedstawiciel Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, instruktor KW Karaś. Z ich opowieści wyłaniają się wzajemnie sprzeczne relacje[3].

W pierwszej opowieści naczelnik Tuszka otwarcie oskarża Orzechowskiego o sabotaż, który mógł być wynikiem zemsty za odesłanie starego maszynisty na emeryturę. W relacji Tuszki Orzechowski był „wrogiem klasowym”, człowiekiem z minionej epoki, który z pogardą odnosił się do szybko awansujących młodych kolejarzy[3].

Druga opowieść, którą przedstawia Zapora, różni się od wersji zdarzeń przedstawianej przez Tuszkę. Dla Zapory oschłość Orzechowskiego wynikała z przywiązania i szacunku do wykonywanego przezeń zawodu, a stary maszynista czuł się nieswojo w klimacie ciągłego współzawodnictwa oraz nieufności młodych, którzy zawiązali przeciwko niemu spisek[4]. Zapora, czując się odpowiedzialny za śmierć Orzechowskiego – wszak to on jechał pociągiem, który przejechał starca – prosi Tuszkę o przeniesienie[4].

W trzeciej opowieści, której narratorem jest dróżnik Sałata, ujawnione zostają rażące zaniedbania związane z utrzymaniem stacji kolejowej. Semafor, w którym błyszczało tylko jedno światło wskazujące wolną drogę dla pociągu, był zepsuty. Natomiast zbiornik lampy był pozbawiony nafty. Jak się okazuje, maszynista Orzechowski celowo wszedł na tory, dając znaki Zaporze, a dzięki swojej ofiarności zapobiegł znacznie większej katastrofie[5].

Karaś, jako bezstronny sędzia podczas zebrania komisji, rekonstruuje przebieg zdarzeń, który ujawnia szereg nieprawidłowości ze strony kolejarzy. Potem zalega cisza, którą przerywa Tuszka, otwierając okno na oścież ze słowami: „Duszno tu”[6].

Obsada[edytuj | edytuj kod]

Produkcja[edytuj | edytuj kod]

Prace nad Człowiekiem na torze Andrzej Munk rozpoczął jeszcze pod koniec 1955 roku[7]. Reżyser, który miał za sobą realizację licznych dokumentalnych filmów socrealistycznych, zamierzał rozsadzić od środka ulegającą stopniowej kompromitacji konwencję „produkcyjniaka”[8]. Od Człowieka na torze rozpoczęła się współpraca Munka ze scenarzystą Jerzym Stefanem Stawińskim, którego opowiadanie Tajemnica maszynisty Orzechowskiego posłużyło jako źródło adaptacji filmowej[9]. Biuro Scenariuszowe Centralnego Urzędu Kinematografii, otrzymawszy gotowy scenariusz, zatwierdziło go do realizacji, jednak komisja przestrzegła Munka i Stawińskiego przed „przegięciem pałki”[9]. Tymczasem, jak twierdził Stawiński, „w trakcie realizacji Munk pałkę tę przeginał tak skutecznie, że powstał jedyny w tych czasach film atakujący [...] zło minionych lat”[9].

Pierwsze zdjęcia do Człowieka na torze Munk kręcił w kwietniu 1956 roku, we wnętrzach starej parowozowni w Ostrowcu Świętokrzyskim[10]. Za inne plenery posłużył Dworzec Wschodni w Warszawie oraz plenery w Zduńskiej Woli[11]. Operatorem zdjęć był Romuald Kropat, który starał się jak najwiarygodniej oddać obraz codziennego życia na kolei i wprowadzić widza w świat – jak określał to Stanisław Ozimek – „brudny od smarów, czarny od dymu, a równocześnie pełen dynamizmu, błyskających szyn, szczękających rozjazdów, zapadających szlabanów, migających okien wagonów”[12]. Pod względem estetycznym film Munka był wzorowany na dokonaniach włoskiego neorealizmu, a przy pracach nad nim reżyser wykorzystał doświadczenia ze swojego filmu dokumentalnego Kolejarskie słowo[13]. Zdjęcia do Człowieka na torze zakończyły się we wrześniu 1956 roku[14].

Odbiór[edytuj | edytuj kod]

Człowiek na torze miał premierę 17 stycznia 1957 roku, zbierając skrajnie zróżnicowane oceny[14]. Z jednej strony poparcie dla niego wyrazili Jerzy Płażewski, Jerzy Kajetan Zawistowski oraz Jan Józef Szczepański. Płażewski na łamach „Życia Literackiego” uznał dzieło Munka i Stawińskiego za „pierwszy film polskiego Października”[1]; Zawistowski twierdził, że Człowiek na torze jest „utworem trafiającym w jeden z najbardziej bolesnych fragmentów naszego życia”[1], podczas gdy piszący dla „Tygodnika Powszechnego” Szczepański docenił obecność w filmie „ludzi złożonych, wieloznacznych, portretowanych w półtonach [...] zamiast białych i czarnych automacików”[1]. Z drugiej strony trafiały się głosy dezaprobaty. Jerzy Hordyński uznawał Człowieka na torze za kolejny film produkcyjny, anachroniczny już w momencie premiery: „Z ekranu wieje śmiertelna nuda. Rok produkcji 1956. Przecieram oczy ze zdumienia...”[14]

Kontrowersje dzieło Munka i Stawińskiego wywołało również za granicą. W Czechosłowacji, na festiwalu w Karlowych Warach film nie otrzymał żadnej z głównych nagród, a Munk został uhonorowany jedynie nagrodą za reżyserię ex aequo z Vladimirem Pogaciciem. W prasie przeważały wprawdzie pochlebne oceny, na przykład krytyk gazety „Lidová Demokracie” uważał, że Człowiek na torze odznacza się „wyjątkowo wysokim poziomem artystycznym”[15], natomiast František Vrba dla pisma „Literarné Noviny” chwalił film za zaangażowanie polityczne: „Film Munka z całą żarliwością stawia pytanie: kto odpowiedzialny jest za ludzką tragedię, w której nie było bezpośredniego winowajcy”[16]. Reprezentujący dogmatyzm marksistowski krytyk Jiři Plachetka z „Rudého Práva” wyrażał odmienne stanowisko, krytykując autorów filmu za tendencyjność i bezsensowną bohaterską śmierć protagonisty[16].

Człowieka na torze wyjątkowo cenił sobie francuski Georges Sadoul, uznając go za film nawet lepszy od Kanału (1957) Andrzeja Wajdy. Sadoul pisał, iż „film Munka zachwyca wręcz klasyczną lakonicznością”, a „opowiadanie cechuje wielka czytelność”[16]. Powszechnie w Człowieku na torze odnajdywano inspirację Obywatelem Kane'em (1941) Orsona Wellesa oraz Rashōmonem (1950) Akiry Kurosawy[17], a także próbę rozliczenia Munka ze swoją przeszłością spędzoną dotychczas na kręceniu propagandowych filmów dokumentalnych[18]. Co więcej, zdaniem Tadeusza Lubelskiego Człowiek na torze rozsadzał podstawowy schemat utworów socrealistycznych, jednocześnie potępiając istotę stalinowskiego systemu: „rozbijanie naturalnych międzyludzkich więzi”[19]. Stuart Liebman z pisma „Cinéaste” pisał, że końcowa „rehabilitacja wroga klasowego” w momencie zmian politycznych „była względnie rzadka, jakkolwiek pilnie potrzebna”[20].

Jak wnioskował Marek Hendrykowski, oceniając film po latach:

Quote-alpha.png
Przełomowe znaczenie Człowieka na torze dla rozwoju polskiego kina powojennego nie sprowadza się do użycia jakiegoś jednego szczególnego chwytu czy nowej, całkowicie oryginalnej konwencji estetycznej. Polega ono na czymś całkiem innym: na tym mianowicie, iż jego twórca pierwszy w naszej kinematografii postawił na film jako medium publicznej debaty. W roku 1956 było to w naszym filmie novum absolutne i właśnie Andrzejowi Munkowi zawdzięcza polska sztuka filmowa powołanie do życia jej nowego, nieistniejącego wcześniej paradygmatu, w którym zawierają się pełnione przez nią odtąd funkcje społeczne[21].

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]

  • Marek Hendrykowski, Socrealizm po polsku. Studia i szkice, Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM, 2015.
  • Staurt Liebman, Man on the Tracks/Eroica/Bad Luck/Passenger, „Cinéaste”, 32 (2), 2007, s. 62-64.
  • Tadeusz Lubelski, Strategie autorskie w polskim filmie fabularnym lat 1945-1961, Kraków: Rabid, 2000.
  • Ewelina Nurczyńska-Fidelska, Andrzej Munk, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1982.
  • Stanisław Ozimek, Od wojny w dzień powszedni [w:] Jerzy Toeplitz (red.), Historia filmu polskiego, t. 4, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1980, s. 129-198.

Linki zewnętrzne[edytuj | edytuj kod]