Dyskusja:Swory

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Historia - wymaga źródeł[edytuj kod]

Miejscowość została założona przez Radziwiłów na podmokłych łąkach, w okresie wiosennych roztopów wieś była niedostępna od strony Worońca.Wieś znana była już w XVI w, istniała tutaj cerkiew, która uległa pożarowi.Nową swiątynię ufundował Mikołaj Krzysztof Radziwiłł w 1603 r. Nazwa Swory pochodzi od sfory, czyli stada psów, które używano do polowań na niedźwiedzie, które w tamtych czasach zamieszkiwały tę okolicę w obfitości. Z biegiem czasu wioska rozrastała się. Została ograbiona wraz z cerkwią grekokatolicką jesienią 1648r., przez kozaków Chmielnickiego.Z tego okresu zachowała się krótka wzmianka w kronice Bazylianów z Białej Podlaskiej: "Ojca Tymoteusza proboszcza sworskiego znieważyli, cerkiew spądrowali, pytając o pieniadze, małżonkę jego pobili, mordowali, skrzynie porabali, pieniądze i szaty zabrali, a sam proboszcz schował się".Od 1836 r. do 1940 r.wieś była własnoscią książąt Świetopełk-Mirskich. W 1867 r parafia licząca 1700 wiernych za obronę organów zapłaciła kontrybucję, oprócz kary więzienia i nahajek kozackich.W 1874 r naczelnik wojskowy chciał przymusem ochcić wszystkie dzieci ale agresja unitów doprowadziła do zmiany tych planów. Przez siedem lat parafia była okrutnie wyjątkowo prześladowana przez wojsko carskie. Na początku XX połowa mieszkańców Swór wyemigrowała z wioski zakładając okoliczne wsie Pólko,Pojelce,Zabłocie.

We wsi znajdują się trzy cmentarze, obecny założony w 1905r. najstarszy założony w 1805r w pobliżu starej szkoły, na którym znajdowała się cerkiew grekokatolicka świętego EliaszaTrzeci załozony w polu koło Pólka w 1818 r. Cerkiew została rozebrana w 1926 r. Z drewna świątyni dobudowano starą szkołę. Na miejscu świątyni obecnie znajduje się wielki wyżłobiony kamień. Kiedy w 1905 r. car Mikołaj II wydał dekret tolerancyjny mieszkańcy Swór zabrali się do budowy nowej świątyni katolickiej. Kościół wzniesiono w ciągu roku z drewna sosnowego, które ofiarował na budowę książę Mirski z Worońca. Książę Mirski sprowadził architektów do budowy nowej świątyni. Kościół wybudowano w stylu zakopiańskim. Cerkiew w 1875r. została skonfiskowana przez władze carskie i zamieniona na świątynie prawosławną. W czasie prześladowań unitów w Sworach stacjonowały dwie roty kozaków. Mieszkańcy wioski musieli płacić wysokie kontrybucje i utrzymywać dwieroty wojska rosyjskiego za to, że nie chcieli przejść na wiarę prawosławną. Prześladowania trwały 40 lat w tym najcięższe siedem lat .Wojsko w okrutny i nie do opisania sposób znęcało się nad mieszkańcami. Prawosławni wymierzali kary unitom opierającym się przejścia na prawosławie, trzymali na dużych mrozach 20-stopniowych kilka dni, zmuszali do bezużytecznej pracy, urządzali powtórne pogrzeby. Zmarłych nieboszczyków potajemnie pochowanych powtórnie wykopywano i urządzano drugi pogrzeb w cerkwi. Rosjanie ścigali ukrywających się unitów, następnie więzili ich w więzieniu siedleckim i wywożono w głąb Rosji.W gospodarstwach chłopskich żołnierze na oczach rolników podcinali nogi krowom. Aby wywrzeć presję na biednych chłopach nakładana na nich wysokie kary, kontrybucje tym sposobem doprowadzano chłopskie rodziny do zrujnowania gospodarstwa. Zdarzało się, że w ciągu dnia mężczyźni i kobiety razem z dziećmi dostawali po kilkadziesiąt uderzeń nahajkami.

"W 1879 r. wojsko carskie powróciło po skończonej wojnie tureckiej do Swór, które i tak były już zrujnowane, okazało się, że duch religijny mieszkańców i ich stałość w wierze pozostały te same. Kiedy oficer zadawał tym ludziom pytania, czy im nie żal ich dobytku i grosza który tak marnie tracą na utrzymanie ich i na kontrybucje. Odpowiadali im, że żal im bardzo bydła i pracy, ale cóż na to poradzą. My to już tak pocieszmy się mówili do oficerów, że w tym jest wola Boża, że na bydło nasze zsyła Pan Bóg taki niby pomorek, że je nam zabiera, a na grosz nasz i na nasze dobro, nie przemierzając to samo zło trapiło Hioba sprawiedliwego. Potrzeba i za to Panu Bogu dziękować, a wiary mu świętej dotrzymać, bo człowiek bez wiary nic nie wart."

Do więzienia zostali wzięci Grzegorz Sęczyk, Izydor Giereło i Józef Giereło. Wszyscy zostawili żony małoletnie dzieci i zniszczone gospodarstwa. Unici ze Swór byli więzieni w wieży pałacowej zamku Radziwiłów w Białej Podlaskiej i kilka lat w Siedlcach. W 1886 r. zostali wywiezieni w głąb Rosji, po przeszło rocznym pobycie w więzieniu siedleckim wcześniej wspomniani unici. Ostatni pozostawił czworo dzieci i żonę w skrajnej nędzy z zniszczonym gospodarstwem. Unici zostali deportowani na Ural do guberi orenburskiej. Najbliższy kościół katolicki mieli w Orenburgu oddalonego od ich miejsca zesłania o 200 km. Osiedlono ich na jałowej ziemi bez narzędzi i inwentarza. Grzegorz Sęczyk został uwięziony w kopalni węgla kamiennego w górach południowego Uralu. Przez 13 lat był przykuty łańcuchem do taczki, którą woził węgiel. Właścicielem tej kopalni był Niemiec, który wysłał do cara przez konsulat niemiecki prośbę o skrócenie kary więzienia z 20 lat do 13. Na prośbę car uwolnił z więzienia unitę. Grzegorz wrócił z Uralu do Swór pokonując pieszo dwa tysiące kilometrów. Zmarł zimą w 1908 r. był pierwszym zmarłym, któremu odprawiono mszę świętą w nowym kościele. Niestety grób jego nie zachował się do dziś.

"Obliczyć straty - pisze ksiądz Pruszkowski - jakie doszczętnie zrujnowani włościanie ze Swór ponieśli przez tyle lat niepodobna. Orali, siali, zbierali, kosili pod strażą wojska i dla wojska i często na własnych zagonach ustawali wyczerpani pracą jak w niewoli Faraonów, prosili barbarzyńców, aby ich już wszystkich wysłali na wygnanie, gdzie prędzej zapracują niż u siebie na swoje i swoich dziadek życie. W 1880r. mieszkańcy Swór przyprowadzeni do zupełnej nędzy nie mogli się zdobyć w Wigilię Bożego Narodzenia na żadną ucztę familijną, więc z sąsiednich wiosek życzliwi gospodarze przyszli im z pomocą podarkiem lepszej strawy, bułek pszennych, chleba, kaszy, mąki i innych rzeczy. Było to jakby serdeczne połamanie się opłatkiem życzliwości sąsiedztwa i przyjaźni włościan - pisze ksiądz Pruszkowski. Lecz na biednych sworzanach ciążyła zaległa kara pieniężna, której nie było czym zapłacić. Gdy tak się krzątali szczęśliwi rodzice z dziećmi w celu przygotowania domowo-religijnej wieczerzy, strażnicy zapewne powiadomieni zajechali nocną porą i zabrali wszystko ze stołu, co mogło przedstawiać jakąkolwiek wartość na opłacenie zaległej kary za ich nie przełamaną stałość w świętej wierze ojców. W 1881r. do dowództwa rosyjskiego zaczęły dochodzić wiadomości ze Swór, że tamtejsza załoga zaczyna się jakoby demoralizować. Okazało się, że wojsko w Sworach zaczęło pojmować siłę wiary świętej, która działała na nie z bliska przez włościan, z każdym dniem bardziej przejmowała jego ducha, oświecała, cywilizowała i składała niezaprzeczalne dowody, że tylko na łonie katolicyzmu człowiek trwa niepokonany, a w obronie swej wiary składa nie tylko grosz, mienie i pracę, lecz cierpi katusze, więzienia, niesie krew i życie swoje. Roty w Sworach, zaczęto odtąd zmieniać co dwa miesiące. Wreszcie we wsi nie pozostało ani kawałka chleba, ani ziarna, ani trzody, ani bydlęcia, ani żadnej rzeczy do licytacji, wszystkie płoty, strzechy.Słomę z dachów Kozacy zrywali jako pasza dla koni gdyż nie było już czym ich karmić. Nawet niektóre budynki gospodarcze zużyto na opał. Ludzie we wsi a zwłaszcza dzieci poczęły umierać z głodu. Po zamordowaniu Aleksandra II odwołano wojsko ze Swór, zwłaszcza że było ona zmuszone żywić się już za swoje pieniądze. Kilku mieszkańców przypłaciło życiem Nicefor Giereło zmarł z pobicia w więzieniu siedleckim, miał przeszło 65 lat i zostawił troje sierot.

W czasie prześladowań Unitów w Sworach pełnił posługę prawosławny ksiądz Emilian Sztelmachow, który uczył religii prawosławnej w miejscowej szkole. Mieszkańcy Swór jednak nie chodzili do cerkwi prawosławnej i nie posyłali swoich dzieci na lekcje rusyfikacji. Śluby potajemnie brano o północy w lasach. Po takim zawarciu małżeństwa pary rozchodziły się do domów i żyli osobno. Po dwóch miesiącach małżonkowie się schodzili by mieszkać razem. Ksiądz prawosławny nic nie wiedział o ślubie więc myślał, że młodzi żyć będą w konkubinacie. W Sworach umarło dziecko które według carskiego rozporządzenia trzeba było pochować z popem. Kobiety poprosiły mężczyzn żeby wykopali głęboki dół na około 3 m na cmentarzu. Następnie po nabożeństwie w cerkwi kobiety wraz z księdzem, trumną i strażnikami udali się na cmentarz. Mężczyzn nie było. Kiedy prawosławny ksiądz kończył obrzędy religijne nad trumną i zbliżył się do jamy, w ten wszystkie kobiety sunęły do księdza i wepchnęły go do głębokiego dołu i zaczęły sypać na głowę piach i kamienie. Pop dobrze najadł się strachu i nie mógł wydostać się z jamy ponieważ była bardzo głęboka. Po krótkim czasie strażnicy odpędzili kobiety. W czasie prześladowań unitów był obowiązkowy nakaz ochrzczenia nowo narodzonych dzieci w cerkwi prawosławnej, prawosławni księża szydzili i nie uznawali katolickich sakramentów. Ksiądz prawosławny obserwował dokładnie w których rodzinach urodziło się dziecko. Następnie ksiądz informował o tym komendantowi garnizonu. Kilka strażników przychodziło do domu, żeby zabrać dziecko pod przymusem i zanieś je do cerkwi. Kobiety wiedziały o tym, że przyjdzie straż, więc nie wychodziły z domów i siedziały blisko pieców. Kiedy już strażnicy się zbliżali matka brała swoje dziecko i wchodziła do pieca za palenisko. {W tamtych czasach używano w domach otwartego paleniska, ogień palił się w kuchni w ścianie, dym wychodził prostymi kominami do góry.} Na ogniu wisiał żeliwny garnek z wrzątkiem.Kiedy z któryś z strażników zajrzał do pieca wtedy kobieta prosto w twarz wylewała gotującą wodę. Po takim oblaniu skóra całkowicie schodziła z twarzy i robiły się okropne blizny.