Heinrich von Schwelborn

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Heinrich von Schwelborn
ilustracja
Data i miejsce śmierci 15 lipca 1410
w bitwie pod Grunwaldem koło osady Falknowo
Komtur tucholski
Okres od 1404
do 1410 (śmierć)
Poprzednik Johann von Streifen
Następca Simon von Langschenkel
Chorągiew komturstwa tucholskiego

Heinrich von Schwelborn, także Henryk Tucholski (zm. 15 lipca 1410). Z pochodzenia Frank, był członkiem zakonu krzyżackiego i komturem tucholskim w latach 1404–1410. Uczestniczył w bitwie pod Grunwaldem po stronie zakonu krzyżackiego, gdzie dowodził dziewiętnastą chorągwią.

Podczas wojny polsko-krzyżackiej, która rozpoczęła się 14 sierpnia 1409, Heinrich von Schwelborn i Gamrat von Pinzenau, komtur człuchowski, razem ze swoimi wojskami spalili w Krajnie miasta Kamień Krajeński i Sępólno Krajeńskie oraz spustoszyli okoliczne ziemie złotowską i nakielską. Następnie zajęli podstępem zamek w Bydgoszczy i spalili miasto.

Stał się znany z powodu pychy, przypisywanej mu przez kronikarza Jana Długosza w jego kronikarskim opisie bitwy grunwaldzkiej. Henryk miał być właścicielem mieczy grunwaldzkich wysłanych królowi polskiemu Władysławowi II Jagielle i jego bratu (stryjecznemu), wielkiemu księciu litewskiemu Witoldowi.

Według relacji Długosza Henryk uciekł z pola bitwy grunwaldzkiej, a we wsi Wielhniowa lub Wielgnowa (obecnie miejscowość nieznana – Henryk Samsonowicz uważa, że może chodzić o wieś Falknowo, Jan Dąbrowski podaje nazwę Wielgnowa) dopadł go pościg i został zabity przez obcięcie głowy.

Relacje Długosza[edytuj | edytuj kod]

Relacja dotycząca uczestnictwa Henryka w tajnej naradzie komturów zorganizowanej przez Ulricha von Jungingena, na której podjęto decyzję o nieprowadzeniu żadnych rozmów pokojowych z królem Władysławem II Jagiełłą:

Mistrz pruski, Illryk v. Jungingen, złożywszy radę tajemną, do której wezwał kilkunastu komturów, jako to: Fryderyka Walrath i marszałka, Konrada Lichtersten 2 wielkiego komtura, Wernera Thettingen elbląggkiego, Sworcborga toruńskiego, hrabiego v. Yende gniewskiego, Gotfryda Hoczfelt nieszawskiego, Henryka tucholskiego, Wilhelma Nippen z Stargardu, Mikołaja Vilcz z Schonsee, Wilhelma Elffekecz grudziądzkiego, Burkarda Vobek pokrzywnickiego, Baldwina Stolm brodnickiego, Arnolda v. Baden człuchowskiego, Peczenhawn ostródzkiego, Alberta de Eczbor szczycieńskiego, Markwarda V. Salzbach brandeburskiego, Jana hrabiego v. Seyn toruńskiego i innych komturów, naradzał się z nimi o pokoju i wojnie. Ale gdy równie mistrz Ulryk, jako i jego komturowie utrzymywali, że żaden nieprzyjaciel nie byłby w stanie zwalczyć ich i pokonać, z tej przyczyny, iż posiadali jakoweś relikwje Świętych, a stąd pychą nadęci pochopniejszymi byli do wojny niźli do zgody; przeto mistrz pruski przez Wairatha marszałka taką baronom węgierskim dał odpowiedź: „Chętnie, wielmożni panowie, usłuchalibyśmy waszej rady i namowy i przystąpili do układów pokojowych z królem polskim, gdyby tenże król żądał był pokoju, siedząc w granicach królestwa swego, przed zbrojnem do krajów naszych wtargnieniem. Ale gdy król polski zawierać chce z nami pokój, zniszczywszy kraje naszego zakonu łupiestwem, pożogami i rozmaitemi klęski, mielibyśmy sobie za sromotę wchodzić z nim w jakie układy po tylu doznanych krzywdach i zniewagach; od czasu bowiem, jak zakon nasz w tych krajach istnieje, żaden z królów i książąt nie targnął się na nas tak zawzięcie i tak wielkiemi siły. Zaczem do układania się o pokój z króle żadnemi nie damy się skłonić prośby i namowy, póki wyrządzonych nam krzywd i pożarów własnym nie pomścimy orężem. Tych wzajemnych sporów i zatargów, które nas waśnią, nie zdołają rozjąć ani nasze słowa, ani czyjakolwiek, choćby cesarza samego wstawiająca się władza i jowaga, jedno sam oręż i wojna. Gdy patrzymy na spustoszenia naszej ziemi i dymiące się domów naszych zgliszcza, trzeba nam krwią nieprzyjaciół zgasić te pożogi”.

Relacja dotycząca pysznego zachowania Henryka:

Dziewiętnasta chorągiew, komturii miasta Tucholi, miała w godle dwa pola: czerwone i białe przedzielone jednak w środku czarnymi liniami. Jej dowódcą był komtur tucholski Henryk. Jego wyniosłość, szał i pycha doszły do takiego stopnia, że od chwili przybycia na obecną wyprawę dokądkolwiek szedł, kazał przed sobą nosić dwa obnażone miecze. A gdy niektórzy dobrzy i bojaźliwi mężowie napominali go, by się tak nie puszył, poprzysiągł sobie, że nie wcześniej schowa do pochwy wspomniane miecze, aż obydwa umoczy w krwi polskiej.

Relacja dotycząca śmierci Henryka:

Komtur Tucholi Henryk, który polecił, by noszono przed nim dwa miecze, [i] nie dawał się dobrym doradcom w żaden sposób odwieść od swego dumnego polecenia, gdy w haniebnej ucieczce z pola walki przybył do wsi Wielhniowa, dopadnięty przez pościg zginął w godny pożałowania sposób przez obcięcie głowy i poniósł straszną, ale zasłużoną karę za brak rozwagi i pychę.

Negatywny wizerunek w kulturze polskiej[edytuj | edytuj kod]

Bitwa pod Grunwaldem

Wizerunek Henryka von Schwelborna w kulturze polskiej jest bardzo negatywny.

Henryk został przedstawiony przez Jana Matejkę na obrazie Bitwa pod Grunwaldem jako ubrana na zielono postać z zarzuconą na głowę pomarańczową szatą w prawym dolnym rogu obrazu.

Postać Henryka von Schwelborna pojawia się również w powieści Henryka Sienkiewicza Krzyżacy oraz w jej ekranizacji w reżyserii Aleksandra Forda.

Andrzej Sapkowski nazwał Schwelbornem jednego z negatywnych bohaterów Pani Jeziora.

Bibliografia[edytuj | edytuj kod]