Powieść milicyjna

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Powieść milicyjna – jedna z odmian powieści kryminalnej XX wieku, publikowana w latach 1955-1991 w krajach komunistycznych Europy środkowo-wschodniej. Przedstawiała dochodzenie prowadzone przez milicjanta (przeważnie sympatycznego) w sprawie przestępstwa kryminalnego (najczęściej morderstwa), by ukazać jego przyczyny i okoliczności.

Dla realizacji tych celów autorzy odwoływali się do estetyki socrealizmu. Pomyślana jako narzędzie propagandy, powieść milicyjna powstała na zamówienie władz partyjnych i rządowych, które przyznawały środki na jej produkcję zaufanym wydawnictwom i zachęcały milicję oraz cenzurę do ścisłej współpracy z dziennikarzami, publicystami, literatami i historykami literatury. Przymiotnik „milicyjna” odzwierciedla fakt, że reżimy komunistyczne zastąpiły przedwojenną policję zupełnie nową, ideologicznie sobie podporządkowaną formacją, którą w większości państw na wzór ZSRR nazwano „milicją” (wyjątkami były NRD oraz CSRS)[1].

Wprowadzenie[edytuj | edytuj kod]

Termin „powieść milicyjna” zaproponował Zbigniew Kubikowski w 1965 roku[2]; Stanisław Barańczak (bez podania źródła zapożyczenia) rozpowszechniał go od 1972 roku i traktował tę pododmianę gatunkową jako zjawisko typowo polskie[3]. W 1979 roku Jerzy Siewierski określił, jakie różnice dzieliły powieści kryminalne krajów socjalistycznych od innych kryminałów, lecz nie stosował nazwy powieść milicyjna[4]. Próbę definicji powieści milicyjnej, rozumianej jako pododmiana powieści uprawianej w krajach komunistycznych Europy wschodniej, wprowadziła Anna Martuszewska[5].

Ponieważ chodziło o literaturę propagandową niezbyt wysokiego lotu, jej twórcy ukrywali swe nazwiska pod pseudonimami; niektóre nadal nie zostały nikomu przypisane[6]. Prekursorami powieści milicyjnej byli Tadeusz Kostecki (pseudonimy Krystyn T. Wand, W. T. Christine) i Andrzej Piwowarczyk; znani autorzy: Adam Bahdaj (ps. Dominik Damian), Anna Kłodzińska (ps. Stanisław Załęski i Mierzański), Jerzy Korycki (ps. Jerzy Edigey), Aleksander Minkowski (ps. Marcin Dor, Alex Hunter), Zbigniew Safjan (ps. Andrzej Zbych), Helena Sekuła (ps. Helena Turbacz), Maciej Słomczyński (ps. Kazimierz Kwaśniewski), Krzysztof Teodor Toeplitz (ps. Krzysztof Deuter), Andrzej Wydrzyński (ps. Artur Morena), Zygmunt Zeydler-Zborowski. Kilku autorów zacierało granice pomiędzy powieścią milicyjną a pokrewnymi pododmianami: kryminałem detektywistycznym, sensacyjno-awanturniczym, szpiegowskim. Powieści milicyjne zbliżone do szpiegowskich i sensacyjno-awanturniczych pisali Wojciech Sadrakuła (Albert Wojt) i duet autorski: Krystyna Świątecka i Wiesław Godziemski (ps. Krystyn Ziemski). Irena Kühn (ps. Joanna Chmielewska) wypracowała swój odrębny typ „powieści milicyjnej z przymrużeniem oka”, która także czerpała wiele z powieści sensacyjno-awanturniczej.

Powieści milicyjne nadal cieszą się sporym zainteresowaniem, o czym świadczą ich wznowienia, fan-kluby i poświęcane im opracowania naukowe i popularne. Lubiane są również powieści neomilicyjne, czyli takie, które powstały po 1989 roku, ale z akcją umieszczoną w PRL. Ich najbardziej znani twórcy to Joanna Chmielewska oraz Ryszard Ćwirlej.

Polska[edytuj | edytuj kod]

 Powieść milicyjna w PRL w latach 1955-1989[edytuj | edytuj kod]

Palemka MO

Polska powieść milicyjna to najważniejsze osiągnięcie polskiej literatury kryminalnej trzeciego (po rozbiorowym i międzywojennym)[7] okresu jej istnienia. Obejmuje on lata PRL (1945–1989), a ponieważ kryminały powstawały wówczas w czasach „komunizmu”, etapy ich rozwoju odzwierciedlały zmiany polityczno-społeczne.

W latach 1945-48 władze dopuściły do obiegu powieści kryminalne, lecz obowiązywała zasada ukazywania jedynie kapitalistycznych społeczeństw jako kryminogennych. Wskutek tego wznawiano głównie tłumaczenia zachodnich autorów oraz polskie przedwojenne powieści kryminalne. Nowopowstałe polskie kryminały przeważnie osadzone były w realiach zachodnich, a ich autorzy przyjmowali anglojęzyczne pseudonimy[8]. Tylko nieliczne kryminały lat 1940-tych miały polskich bohaterów oraz lokalną intrygę. Zapożyczały one z dorobku dwudziestolecia międzywojennego, kiedy na skutek wymagań czytelników powstały pierwsze utwory kryminalne osnute na polskich realiach. Adam Nasielski wykreował wówczas pozytywną postać polskiego policjanta śledczego, protagonisty kilku powieści noszących podtytuły Wielka gra Bernarda Żbika. Antoni Marczyński wylansował realistyczniejszy portret polskiego detektywa, Rafała Królika, zarysowując go w sympatyczny i humorystyczny sposób. Najbardziej „polskie” były kryminały J. Starskiego, których akcja rozgrywała się w Łodzi. Utwory tych trzech autorów w niezbyt udany sposób łączyły cechy powieści sensacyjnej, szpiegowskiej i detektywistycznej[9].

Do tej spuścizny sięgnęli autorzy pierwszych powojennych kryminałów, w których głównym bohaterem byli Polacy. Potrójnie innowacyjna była powieść Na tropie (1947) Karola Bogusławskiego, usytuowana w ówczesnych polskich realiach, której bohaterką była kobieta; w randze porucznika MO sprawnie przeprowadziła ona dochodzenie[10].

Pod wpływem narastającej indoktrynacji i monopolizacji wydawnictw przez władze komunistyczne w latach 1949-55, powieść kryminalna znalazła się na indeksie jako wykwit burżuazyjnej ideologii. Oficjalna doktryna głosiła, że społeczeństwa socjalistyczne są wolne od przestępstw, a popularyzacja informacji o dewiacjach Zachodu służyć mogła jedynie deprawacji moralnej i światopoglądowej. Cenzura PRL wycofała z publicznych zbiorów literaturę rozrywkową, między innymi kryminalną (polską i zachodnią), jako szkodliwy (bo nęcący) opis życia w społeczeństwach kapitalistycznych (np. twórczość Agaty Christie, Edgara Wallace’a).

Dzięki złagodzeniu cenzury po śmierci Stalina (1953), zaczęto elastyczniej podchodzić do socrealizmu, a celem sztuki była zarówno propaganda, jak i rozrywka[11]. W 1955 wznowiono druk zachodnich oraz polskich powieści kryminalnych. Na zamówienie wydawnictwa Czytelnik Leopold Tyrmand napisał Zły (1955), powieść sensacyjną rozgrywającą się w powojennej Warszawie. Ten pierwszy ważny przejaw odwilży i końca ortodoksyjnego socrealizmu nadal uchodzi za wybitne osiągnięcie. Autor „opisał Warszawę, której oficjalnie nie było. W gazetach istniała wyłącznie odbudowująca się stolica z defilującymi tłumami przodowników pracy i Pałacem Kultury i Nauki, darem serca bratniego narodu radzieckiego. W Złym była Warszawa dziwek, kanciarzy i gangów; był też Zły, postać wyjęta wprost z filmów o Dzikim Zachodzie, nawrócony rewolwerowiec walczący o lepszy świat”[12]. Utwór ten stoi na pograniczu powieści obyczajowej, kryminału zachodniego i polskiej powieści milicyjnej, a jego stosunek do powojennych realiów społeczno-politycznych nacechowany jest humanizmem, rezerwą wobec komunistycznej sztampy i poszukiwaniem konstruktywnych wzorców społecznych i moralnych. Ten punkt widzenia wywołał ostre kontrowersje, gdyż ortodoksyjni krytycy atakowali ukazanie beznadziejności socjalizmu i bezsilności MO[13].

Władza zaczęła jednak wspierać powstawanie taniej, przystępnie napisanej, masowo wydawanej literatury, która miała łączyć propagandę z rozrywką, by w ten sposób pozyskać poparcie społeczeństwa dla nowego reżimu. Powstały warunki dla powstania polskiej powieści milicyjnej, której pierwszy etap rozwoju przypada na okres rządów Gomułki (1956-1970). W 1956 ukazała się powieść Tadeusza Kosteckiego Zaułek mroków, którą można jeszcze uważać za swoistą apologię działań UB nacechowanych patriotyzmem i bohaterstwem walki z ówczesną przestępczością o wyraźnym tle politycznym. Ten nowy „kryminał” oraz Królewna?! Andrzeja Piwowarczyka były względnie dobrze napisanymi utworami, które wykazywały już charakterystyczne cechy powieści milicyjnej i wytyczyły drogę jej rozwoju. Był to początek kariery pododmiany, która stała się szybko istotnym elementem kultury masowej.

Ponieważ w literaturze popularnej życie pojmowane jest jako gra, w powieściach milicyjnych była to gra między odmiennymi postawami moralnymi i ideologicznymi, z których jedna z góry była skazana na porażkę[14]. Bohaterowie – detektyw(i) i przestępca(y), symbolizują polarny układ dobra i zła. Dobro reprezentują prowadzący śledztwo, najczęściej funkcjonariusze MO; rzadziej adwokat, prywatny detektyw czy dziennikarz, jak to miało miejsce w obfitej twórczości Larysy Zajączkowskiej-Mitznerowej (ps. Barbara Gordon). Zło uosabiają przestępcy, którzy przed wojną byli kapitalistami, inteligentami lub zdrajcami ojczyzny; mają „niechlubną” przeszłość wojenną, bo często byli w AK; po 1945 roku zaliczani do „prywatnej inicjatywy” lub inteligencji, są wrogami socjalizmu i polskości. Nierzadko mają związki z Zachodem: byli tam przed wojną, chcą emigrować, współpracują z obcym wywiadem, utrzymują żywe kontakty z zagranicą, przemycają zachodnie dobra na czarny rynek. Nie wywodzą się ze służb bezpieczeństwa, urzędników i członków partii ani z niskich warstw lub marginesu społecznego.

Główną ideą powieści milicyjnych była moralna zasada wykorzystywana przez twórców od starożytności: nie popełniaj nawet drobnych wykroczeń, bo lęk spowodowany nimi wciągnie cię w zbrodnię. Motywem przewodnim był więc strach spowodowany kiedyś popełnionym wykroczeniem i obawa przed denuncjacją; drugim ważnym motywem była błaha chciwość prowadząca do poważnego przestępstwa gospodarczego. Za Gomułki władza przywiązywała dużą wagę do nadużyć gospodarczych, za które groziły ostre sankcje, z karą śmierci włącznie. Przestępstw tych dopuszczali się najczęściej dyrektorzy lub inne osoby na wysokich stanowiskach. Utwory atakowały sabotaż przemysłowy, kradzież na wielką skalę, wzrost czarnego rynku, korupcję, złą organizację, brak kwalifikacji zawodowych i moralną degenerację gospodarczych elit (czerwonej burżuazji), a także szerzenie się chuligaństwa. Perswazyjna funkcja utworów przyczyniała się do powstawania fałszywego obrazu polskiej rzeczywistości. Przy okazji jednak publikacje te obnażały dławienie prywatnej inicjatywy i przedsiębiorczości, biedę i beznadziejność życia szarych obywateli, oraz społeczne konsekwencje braku lepszych perspektyw[15]. W sumie autorzy stworzyli więc krytyczne odzwierciedlenie stosunków społeczno-ekonomicznych tego okresu, a było ono przystępnie opisane i powszechnie czytane[16]. Ponieważ powieści milicyjne były słabsze literacko niż polskie pseudozachodnie kryminały (które miały dobre wzorce do naśladowania i nie były obciążone ideologią), opis realiów przykuwał uwagę czytelników i dawał im satysfakcję intelektualną. Wydaje się, że to zbiorowe dzieło przerosło ambicje swych pomysłodawców, choć raczej nie nastawiało przychylnie obywateli do reżimu. W wyniku współpracy władz partyjnych, MO oraz pisarzy, dziennikarzy i publicystów, w latach pięćdziesiątych wylansowano ważne serie wydawnicze, które rocznie wypuszczały na rynek setki tysięcy egzemplarzy tanich powieści milicyjnych: Klub Srebrnego Klucza (Iskry 1956-2000), Z jamnikiem (Czytelnik 1959-96), a także z serii Labirynt (MON 1957-1991)[17].

Pierwszą połowę dekady rządów Edwarda Gierka (1970-80) charakteryzował szybki rozwój gospodarczy, a drugą – nagła stagnacja wiodąca do kryzysu i upadku rządzącej ekipy. Przez całe dziesięciolecie partia utrzymywała mit o dynamicznie i bezbłędnie rozwijającej się gospodarce oraz nieustannie i powszechnie podnoszącym się poziomie życia obywateli. Jednym z dowodów na to miał być tolerowany ponownie powiew Zachodu: podróże, sklepy PEWEX-u, wpływy kulturowe. Władza zmierzała do ukazania przewagi kwitnącej socjalistycznej ojczyzny nad coraz szybciej gnijącym Zachodem. Powieść milicyjna szerokim łukiem omijała więc zagadnienia nadużyć wśród ówczesnych elit państwowych i partyjnych oraz nędzy i beznadziejności wśród pospólstwa. W powieści milicyjnej kradzieży i przestępstw dopuszczali się głównie niskiej rangi pracownicy, a pisać o tym mogli (i tylko pobieżnie) znani pisarze o dobrych koneksjach. Powieść ta nie wnikała już w psychologiczne, społeczne i gospodarcze mechanizmy przestępczości; zadowalała się socrealizmem obyczajowym. Nędzę i beznadziejność zastąpiła bieda i szarość; soczystość języka i arogancję zachowania zastąpiła ich względna poprawność; rudery walących się kamienic i chałup zajęły nijakie, lecz w miarę bezpieczne blokowiska. Talent i indywidualizm wyparły zbiorowość wysiłku w socjalistycznej społeczności, w tym także wśród funkcjonariuszy MO. Nowe oblicze powieści milicyjnej sprzyjało pojawieniu się nowych serii: «Kryminał» (KAW 1975-1990), popularnie zwany „czerwoną okładką”, oraz cykl z konikiem morskim (Wydawnictwo Morskie, 1971-91)[17]. Nic dziwnego, że na rynku wydawniczym dominował kryminał pseudoanglosaski, autorzy przybierali angielsko brzmiące nazwiska, a przestępstwa nader chętnie przypisywali obcokrajowcom, którzy niestrudzenie spiskowali przeciw polskiej gospodarce i kulturze.

Dobry przykład gierkowskiej wersji powieści milicyjnej to Sprawa dla jednego (1978) Jerzego Koryckiego (Edigeya). Jak wskazuje tytuł, nie kolektyw, lecz jeden niezastąpiony oficer MO rozwikłał sprawę morderstwa inżyniera zatrudnionego przy budowie Trasy Toruńskiej[18]. Podkreślając, że zagadki kryminale są z natury podobne do skomplikowanych budowli, autor nie wchodził w szczegóły kradzieży materiałów, leżące u sedna sprawy, które mogłyby rzucić światło na zagadkę, dlaczego trasa ta (jak wiele gierkowskich przedsięwzięć) nie została skończona. Czytelnik dowiadywał się natomiast sporo na temat mieszkańców blokowisk Targówka Przemysłowego. Ażeby ten portret nie wypadł zbyt krwawo (i aby zwalczać stereotypy), dziewczyna wywodząca się z lokalnego marginesu społecznego awansuje do roli „pięknej pani”, której wspaniała ruda czupryna oczarowuje wszystkich, łącznie z funkcjonariuszami MO. Mimo to, nie ona morduje swego męża (choć leży to w jej interesie), a przestępstwo popełnione jest w Śródmieściu, a nie na Trasie Toruńskiej. W sumie mamy do czynienia z rozwodnioną, postdatowaną wersją socrealizmu[19]. Korycki zrobił wysiłek, by osnuć akcję wokół ważnej kwestii nadużyć gospodarczych za Gierka. Autorzy niższego lotu nie czynili żadnych wysiłków, aby popełnione przestępstwo i prowadzone dochodzenie miały jakikolwiek związek z ważnym problem społecznym. Największą atrakcją tych prostych narracji były i są realia lat 70.; ponieważ z braku talentu opisywano to, co znano dobrze, a najwięcej fuch dostawali dziennikarze warszawscy, najlepiej udokumentowany jest folklor stolicy. Tylko szczęśliwym trafem mamy okazję poznać uroki gierkowskiej dekady w innych rejonach Polski[20].

Za rządów Wojciecha Jaruzelskiego (1981-1989) propaganda zrzucała odpowiedzialność za kryzys gospodarczy i rozkład państwa na ekipę Gierka. Mnożyły się powieści milicyjne dążące do obnażenia nadużyć ekipy gierkowskiej. Autorzy zmierzali do szokowania opisami luksusów i braku umiaru w pogoni za pieniądzem i władzą, z kapitalistycznymi szpiegami lub przedsiębiorcami w tle. Krytycyzm był tym mocniejszy, że dysonans między stylem życia uprzywilejowanych a szarym obywatelem był za Gierka głębszy niż kiedykolwiek. Pozwalano również na podkreślanie bezprawia dekady gierkowskiej, ponieważ sam Gierek deklarował jałowość „polowania na czarownice,” a ówczesny wymiar sprawiedliwości nie szafował groźnymi wyrokami. Dopiero za Jaruzelskiego, jak implikowano, sprawiedliwości stanie się zadość. Jednakże, nowopowstałe powieści nie zarysowywały osobowości kryminalistów, ich społecznego środowiska i mechanizmów popełnionych przestępstw. Nie dało się więc ukryć, że gierkowska dekada była w sumie najpomyślniejszym okresem w dziejach PRL, choć mniej pomyślnym dla powieści milicyjnej, a lata rządów Jaruzelskiego charakteryzowało załamanie w obydwu dziedzinach. Spadła liczba i jakość nowych powieści; największej degradacji uległa produkcja najbardziej doktrynerskiego wydawcy, czyli Wydawnictwa MON[21].

Ówczesną MON-owską wizję epok Gierka i Jaruzelskiego odzwierciedlają powieści pióra Krystyny Świąteckiej i Wiesława Godziemskiego (pseud. Krystyn Ziemski). Najciekawszym osiągnięciem w Barwach strachu (1981) jest grupowy portret oficerów MO z czasów Solidarności: skromni, pracowici, patriotyczni, nieprzekupni; mieszkają w blokowiskach, wystają na przystankach czekając na spóźnione, zatłoczone autobusy, harują ponad siły za mierne wynagrodzenie. Jedynym wyrazem solidarności autorów z ówczesną masową opozycją jest nadmienianie, że funkcjonariusze ci aresztują, przesłuchują i następnie zwalniają działaczy (tylko pod naciskiem przełożonych). A przecież „kilka miesięcy później ten zdrowy moralnie resort zrealizował skutecznie rozkaz wdrożenia stanu wojennego”[22]. Dzwonnik z Friedlandu (1985) jest jeszcze bardziej kolaborancki – to zawoalowane usprawiedliwianie stanu wojennego 1982 roku. Pisarze argumentują, że głębia zapaści gospodarczej za Gierka wynikała z powszechnego kryzysu społecznego, który wymagał szerokich i zdecydowanych reform. Akcja ma miejsce na prowincji (nie w dużym mieście), a zbiorowym przestępcą jest (wyjątkowo) lokalna nomenklatura, mająca powiązania w stolicy i zagranicą. Zachodnią „zgniliznę” reprezentuje wywiad RFN, rewizjonistyczne ziomkostwa i ich próby ograniczania rozwoju polskiego przemysłu. Kryzys socjalistycznej ojczyzny przypisano demoralizacji elit (na szczeblu centralnym i prowincjonalnym) oraz ich bezmyślnemu uleganiu wpływom zachodnim[23].

Cechy polskiej powieści milicyjnej [edytuj | edytuj kod]

Pojazdy Milicji Obywatelskiej

Nadal istnieją niejasności dotyczące definicji powieści kryminalnej jak i jej pododmian[24], więc określenie cech powieści milicyjnej nie jest zadaniem łatwym[25]. Najwłaściwszym wydaje się wskazanie powiązań między powieścią milicyjną, a pokrewnymi jej pododmianami: czarnym kryminałem, powieściami detektywistyczną, sensacyjno-awanturniczą, szpiegowską i produkcyjną oraz literaturą faktu (szczególnie reportażem i esejem).

Powieść milicyjna jest spokrewniona z detektywistyczną, w której główny bohater prowadzi śledztwo, opierając się na dedukcji, a jego poszczególne ustalenia decydują o kolejności pojawiania się w narracji wątków fabularnych. Powieść detektywistyczna ma charakterystyczną, linearno-powrotną konstrukcję narracji: zarysowanie przestępstwa, dochodzenie i powrót do przestępstwa celem ostatecznego wyjaśnienia kto je popełnił[26]. Jest to pojedynek intelektualny między przestępcą a detektywem. Nieliczne powieści milicyjne imitowały tradycyjne whodunits i były skoncentrowane na pytaniu kto był przestępcą; większość dążyła do „ideologicznego” wyjaśnienia po co i dlaczego popełniono przestępstwo. Stąd nie mają one atrakcyjności kryminalnej i skomplikowanego schematu, lecz pojedynek, często nie tylko intelektualny, ale i psychologiczny oraz fizyczny, dwóch grup: przestępców i detektywów. W dążeniu do pozyskania odbiorcy starano się różnorodnie uatrakcyjniać postacie milicyjnych bohaterów. Piwowarczyk stworzył pozytywną postać kapitana Gleba; Z. Zeydler-Zborowski wprowadził kulturalnego majora Downara; Kłodzińska energicznego kapitana Szczęsnego. Nawet w przypadkach najzdolniejszych funkcjonariuszy widoczne jest ich uzależnienie od całej struktury MO; triumf jednostki jest przypisany instytucji ścigania. W celu pełniejszego podkreślenia zbiorowości wysiłku, Sekuła wylansowała grupowego protagonistę - trójkę sympatycznych oficerów (płk Lis, mjr Korosz i por. Cieślik). W wielu utworach przedstawiano ścisłą i sprawną współpracę MO z polskim kontrwywiadem, jak i siłami aparatów bezpieczeństwa „bratnich” państw, propagandowo eksponując wzajemną życzliwość „towarzyszy broni” oraz przyjacielską atmosferę współdziałania. Harmonia miała kontrastować z obnażanymi przez zachodnie kryminały konfliktami i rywalizacjami między lokalnymi służbami. Na szerszym planie, powieści milicyjne demonstrowały kolektywność społeczeństw socjalistycznych. Pomimo tych zalet, oficer MO lub jego zespół nie był tak wykształcony, inteligentny i pewny siebie jak Sherlock Holmes, Hercule Poirot czy panna Marples. Oficer MO był bliższy komisarzowi Maigret, ale Georges Simenon przewyższał polskich autorów warsztatem. Jego fabuła była drobiazgowo przemyślana, a wymiar psychologiczny detektywa i przestępcy pogłębiony. Najważniejszą cechą łączącą Maigret i oficerów MO były ich słabości. Zabieg ten miał ich przybliżyć szerokim rzeszom czytelników. W jeszcze większym stopniu niż Simenon, polscy autorzy nie przestrzegali reguł Rogera Caillois[27] dotyczących powieści detektywistycznej. Respektowali tylko reguły wypływające z dyktatu ideologii: sprawiedliwości stało się zadość; narracja podawała wszystkie dane konieczne do ustalenia kto i dlaczego dopuścił się przestępstwa; realia były zachowane w opisie społeczeństwa, protagonistów oraz aparatu i metod ścigania.

Pod wielu względami powieść milicyjna jest bliższa czarnemu kryminałowi niż powieści detektywistycznej. W dwóch pierwszych pododmianach przesunięto akcję ze szczegółów dochodzenia i rozumowania o nim do tropienia i aresztowania winnego; czytelnik wie od początku kim on był; świat przestępczy był groźny społecznie, bo albo chodziło o szerokie kręgi, albo o elity finansowe i intelektualne; funkcjonariusze musieli czasem przekroczyć prawo, by chronić bezpieczeństwo publiczne. W przeciwieństwie do czarnego kryminału, który jest realistyczny, co decyduje o jego najistotniejszych walorach, powieść milicyjna była dydaktyczna i ideologiczna, co redukowało jej realizm. Wymiar sprawiedliwości nigdy nie był w niej po stronie przestępcy, ani nie był skorumpowany; świat był moralny w socjalistycznym, wydaniu, amoralny w poprzednim, kapitalistycznym, który jeszcze stanowił realne zagrożenie.

Jak w kryminale sensacyjno-awanturniczym i szpiegowskim, tak i w powieści milicyjnej uwagę przykuwały niezwykłe przygody detektywa i przestępcy, nierzadko współpracujących z wrogimi sobie wywiadami i siłami bezpieczeństwa. Dodatkowym źródłem napięcia było poczucie winy przestępcy, nierzadko wynikające z jego przeszłości wojennej. We wszystkich tych pododmianach pisarze kładą nacisk na zaskakujące rozwiązania zagadki kryminalnej, ale konstrukcja była „zamknięta” tylko w powieści milicyjnej, bowiem zarówno jej główne postaci (pozytywne i negatywne), jak i ostatecznie zakończenie miały z góry narzucony charakter dydaktyczny i ideologiczny. Dominowała zawsze taka sama, sztywna hierarchia wartości. Do kryminału sensacyjno-awanturniczego nawiązywała najmocniej Chmielewska, która stworzyła swój własny typ powieści milicyjnej, wzbogacając ją o niespotykanych wcześniej bohaterów, tematykę, miejsca akcji i sposób narracji. W jej utworach narratorką, główną bohaterką i detektywem-amatorem była kobieta (alter ego autorki), a ich akcja toczyła się często w Polsce jak i zagranicą. Narratorka i jej przygody, w tym miłosne, odgrywały ważniejszą rolę niż detektyw milicjant i dochodzenie kryminalne. Daleko jesteśmy od takich postaci jak Arsen Lupin, włamywacz Maurice’a Leblanca, który prześcigał policję inteligencją i energią jako detektyw, a sądy dobrodusznością i sprawiedliwością. U Chmielewskiej, funkcjonariusze MO pełnili dwie role: przejmowali akcję i dochodzenie (doprowadzając je do triumfalnego końca), oraz zawracali w głowie (dosłownie i przenośnie) bohaterce i jej koleżankom. Wrażliwość kobieca wzbogaciła tę pododmianę w psychologizację bohaterów i unikanie drastyczności scen. Utwory te charakteryzował humor i subtelna krytyka socjalistycznej rzeczywistości (przy idealizowaniu zasad socjalizmu i jego głównych ideologów), przestępstwa były niezbyt poważne, a autorka traktowała wszystko z przymrużeniem oka. Mamy do czynienia z pure-nonsensownością, i w pewnym sensie można mówić o humorystycznym anty-kryminale[28].

Funkcja perswazyjna i indoktrynująca powieści milicyjnej wynikała z jej powiązań z powieścią produkcyjną. Obydwie służyły przedstawieniu konfrontacji między dwoma ideologiami i prymitywnie redukowały społeczeństwa zachodnie do tego, co złe, a wschodnioeuropejskie to tego, co dobre. Za ideowo-propagandowe motto powieści milicyjnej można potraktować słowa Edigeya: „W walce pomiędzy pojedynczym przestępcą lub nawet najlepiej zorganizowanym gangiem, a aparatem sprawiedliwości istnieje ogromna przewaga państwa. Prędzej czy później sprawiedliwość zawsze dosięgnie zbrodniarza”[29]. Jak w powieści produkcyjnej, tak i w milicyjnej pozytywni bohaterzy byli mało intrygujący i słabo zindywidualizowani, nie posiadali głębokich wad i nie walczyli ze swymi osobistymi problemami. Pomimo pewnych ludzkich słabości, funkcjonariusz MO był ideałem obywatela, moralnym i ideologicznym, krzewiącym podstawy komunizmu i zwalczającym wszelkie zło. Zasadniczą różnicą między tymi odmianami powieści było to, że milicyjna miała być lżejszym, rozrywkowym, wariantem produkcyjnej, a intrygujące przestępstwo miało wykazać, że przeżytki kapitalizmu stanowiły zagrożenie społeczne i należało je jak najspieszniej i bezwzględnie usuwać. Z dzisiejszej perspektywy najciekawszym aspektem tych utworów są realia społeczne i polityczne, które tak nużyły ówczesnych czytelników. Uważna lektura niuansów pozwala odtworzyć nie tylko warunki życia, lecz także nasilenie cenzury i indoktrynacji. W okresach odwilży realia nabierały akcentów krytycznych, mnożyły się aluzje i nawiązania do konkretnych wydarzeń opozycyjnych, stąd ich ciekawy wymiar społeczno-obyczajowy - zawierały cenne dane, gdzie indziej niedostępne dla przeciętnego obywatela. Wyrażały pewną formę patriotyzmu lokalnego, a miejsce, w którym rozgrywała się akcja często nabierało cech drugoplanowego bohatera. Autorzy nawiązywali często do znanych zjawisk kultury i obyczajowości: od tych najwznioślejszych (np. festiwali piosenki czy folkloru) do tych najpodlejszych (nielegalnego obrotu walutą lub ludźmi). Realia dotyczyły przeważnie środowisk wielkomiejskich, głównie stolicy, ale czyniono wysiłki by małomiasteczkowe i wiejskie środowiska też się pojawiały. Co więcej, im bardziej cenzura przykręcała śrubę, tym chętniej pisarze zapełniali stronice grafomańskimi dywagacjami na tematy osobistych zainteresowań czy przekonań, które także zawierały koloryt lokalny, choć dotyczący bardziej autora niż opisywanych przezeń wydarzeń. Jeden z recenzentów zdiagnozował to zjawisko jako „sraczkę mózgową”[30]; te grafomańskie wynurzenia są dziś niezastąpionym źródłem informacji o polskim społeczeństwie epoki socjalizmu. Językowo powieść milicyjna jest też zbliżona do produkcyjnej. Rzadko uprawiali ją wybitnie utalentowani pisarze, co miało też swą lepszą stronę, ponieważ opisy i dialogi rejestrowały język potoczny, często wulgarny, który szybko ewoluował i zanikał.

Kryminały milicyjne czerpały wiele z literatury faktu, bowiem często były inspirowane lub oparte na materiałach dostarczanych przez milicjantów, adwokatów, sędziów, dziennikarzy sądowych. W kilku wypadkach osoby te z czasem same zaczęły pisać kryminały, często pod pseudonimem. Np. H. Sekuła, referent prasowy KG MO, została autorką popularnych powieści i opowiadań dla dorosłych i młodzieży[31]; Wanda Falkowska i Barbara Seidler, dziennikarki sądowe, pisały scenariusze o kapitanie Żbiku[32].

Powyższe zapożyczenia podporządkowane jednak były ideologicznym zadaniom powieści milicyjnej. Do najważniejszych należało: wykazanie, że społeczeństwa komunistyczne, w przeciwieństwie do zachodnich, nie są kryminogenne; podniesienie prestiżu milicji (lub policji) obywatelskich; przekonanie społeczeństwa, że celem pracy funkcjonariuszy jest walka o sprawiedliwość i bezpieczeństwo; zdobycie akceptacji, by zachęcić obywateli do współpracy i ułatwić rekrutację do milicji i partii; zastraszanie (oraz prewencja), czemu miało służyć zapoznanie szerokich kręgów czytelniczych z metodami śledczymi. Władze dążyły do masowej produkcji tej pododmiany, stąd publikowanie jej w długich, tanich seriach złożonych z krótkich, łatwych utworów, dzięki którym stała się ważnym elementem popkultury. Jak cała kultura masowa najpierw w ZSRR, a potem w pozostałych krajach komunistycznych, powieść milicyjna służyć miała bardziej propagandzie i demagogii niż rozrywce, co zauważył już w 1953 roku Dwight Macdonald[33]. W teorii, powieść milicyjna miała kreować realistyczny, a zarazem pozytywny obraz społeczeństwa i służących mu sił bezpieczeństwa; z uwagi na panujące w tych krajach warunki, założenie to było naiwne. Choć większość powieści milicyjnych była przychylnie nastawiona do socjalizmu, różnił je stopień zaangażowania propagandowego. W okresach odwilży powstawały utwory wyraźnie krytyczne wobec rządzącego reżimu (choć nie wobec samej teorii socjalizmu).

Wpływ powieści milicyjnej na jej pododmiany[edytuj | edytuj kod]

Naszywka milicyjna

Istnienie powieści milicyjnej zdecydowała o powstaniu kilku pokrewnych, ważnych pododmian: milicyjnej powieści młodzieżowej, opowiadania milicyjnego i komiksu milicyjnego oraz milicyjnego scenariusza teatralnego, telewizyjnego i radiowego.

Młodzieżowa powieść milicyjna reprezentowała typ awanturniczo-detektywistyczny. Przez ponad dwadzieścia lat, Zbigniew Nowicki (pseud. Zbigniew Nienacki), pisał serię utworów, które nie tylko dostarczały rozrywki, relacjonując przygody Tomasza N. N., zwanego Panem Samochodzikiem, lecz także zachęcały do czytania, produktywnego spędzania czasu i przyjmowania „postaw obywatelskich”. Na straży społecznego i moralnego porządku stał oczywiście Pan Samochodzik, w pewnym sensie alter ego autora – dziennikarz zainteresowany historią sztuki, prywatny detektyw, funkcjonariusz ORMO i współpracownik MO, której (dydaktycznie) przekazywał swe kolejne sprawy, ponieważ rozgryzanie ich nie leżało w jego zawodowych kompetencjach. Jak przystało na aktywnego działacza PZPR, ORMO i ZLP, oraz współpracownika UB i WRON, Nowicki nie dopuścił się żadnych dewiacji ideologicznych. W jego powieściach, postawy światopoglądowo negatywne, moralnie naganne i prawnie przestępcze przyjmowali jedynie reprezentanci przedwojennych sfer wyższych (ziemiaństwo i przemysłowcy), powojennych „spekulantów” (prywatnych przedsiębiorców) oraz mieszkańców Europy Zachodniej[34]. Za Jaruzelskiego, którego Nowicki publicznie popierał, seria była kilkakrotnie wznawiana z ilustracjami Szymona Kobylińskiego[35]. Spod pióra Joanny Chmielewskiej wyszły dwa cykle powieści, oryginalne warsztatowo (o czym piszemy niżej) i nieco ironicznie nastawione do PRL-u. W pierwszym, dwie licealistki, Tereska Kępińska, samozwańczy detektyw, i jej koleżanka, Okrętka Bukatówna, szukają pomocy (i znajdują się pod urokiem) młodego, ambitnego kaprala Krzysztofa Cegny, ucznia zaocznej szkoły oficerskiej[36]. W drugim, Janeczka i Paweł Chabrowicze korzystają z ofiarnej pomocy sierżanta MO, Gawrońskiego, i jego przełożonego, kapitana[37]. Pododmianę tą uprawiali też Bahdaj, Korycki, Minkowski, Edmund Niziurski, Sekuła.

Ogromną poczytnością cieszyły się opowiadania milicyjne, szczególnie długa seria Ewa wzywa 07[38]. Jej pomysłodawcą była KG MO, która szukała efektywnej metody przybliżenia pracy milicji szerokim rzeszom czytelników; realizacja tej serii była owocem współpracy wielu funkcjonariuszy z pisarzami, publicystami i dziennikarzami. Ideę stworzenia i metodę realizacji komiksu milicyjnego także zawdzięczamy KG MO. Pierwowzorem była oczywiście seria Kapitan Żbik, wydawana w latach 1967-1982. Komiksy te nawiązywały do międzywojennej serii powieści Nasielskiego o Bernardzie Żbiku, i większość publikowano dwu- lub nawet trzykrotnie. Twórcą peerelowskiej postaci Żbika był Władysław Krupka, który po latach żałował, że kapitan był postacią „jednoznacznie dobrą” , odległą od szarych zwykłych zjadaczy chleba, lecz postronni krytycy uważali, że swą klasą przewyższył najpopularniejszych funkcjonariuszy MO, łącznie z filmowymi. Komiksowy portret tego milicjanta był wyidealizowany, ale także zabawny. Scenariusze tej serii pisała plejada ludzi pióra, między innymi Falkowska, Kłodzińska, Korycki, Piwowarczyk. Serię zaniechano po wprowadzaniu stanu wojennego, gdy ekipa Jaruzelskiego uznała, że młodzież ma respektować i bać się, a niekoniecznie lubić, funkcjonariuszy MO, i gdy rozdźwięk między misją propagandową publikacji a krytycznym nastrojem społeczeństwa do władzy nie dał się ukryć[39].

Powieść i opowiadanie milicyjne kształtowały również scenariusze teatralne, filmowe i telewizyjne, wpływając w ten sposób na sztuki dramatyczne. Dobrym przykładem jest cykl Teatru Sensacji „Kobra”, realizowany przez Teatr Telewizji, w ramach którego wystawiono we wspaniałej obsadzie powieść Marka Domańskiego Mord w hurtowni (1967). Świetny film pełnometrażowy, Tylko umarły odpowie (1969), nakręcił Sylwester Chęciński w oparciu o powieść Wydrzyńskiego Czas zatrzymuje się dla umarłych (1969). Wyjątkowo realistycznie oddał Chęciński trud z jakim funkcjonariusze MO dochodzili prawdy o przestępstwach popełnionych w PRL. Bodaj najwybitniejszym filmem milicyjnym jest Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię Janusza Majewskiego (1969), osnuty na powieści Krzysztofa Kąkolewskiego o takim samym tytule (1969). Powieść i film imitują dokument; Kąkolewski zminimalizował swój komentarz, cytując obszernie pisma urzędowe, stenogramy przesłuchań i pisemne ekspertyzy; Majewski filmuje (w bardzo bezpośredni i prosty sposób) emerytowanego „milicjanta” (Zbigniew Hübner), który relacjonuje swoje prywatne śledztwo reporterowi. Akcja rozgrywa się w autentycznych miejscach i plenerach, a wymarzona obsada aktorska dodaje obrazowi uroku[40]. Powieści i opowiadania milicyjne również inspirowały filmowców TV. Pierwszą milicyjną serią TV był ośmioodcinkowy film reżyserii Stanisława Barei (1965), Kapitan Sowa na tropie, którego fajtłapowaty bohater czynił dosyć wysoko postawionego oficera MO „swoim chłopem.” To rozrywkowe podejście zostało „skorygowane” w serii 07 zgłoś się (1976-1987), wzorowanej na Ewa wzywa 07, której głównym reżyserem był Krzysztof Szmagier, scenarzystami tłum specjalistów od pododmian milicyjnych, a bohaterem ostry, według niektórych chamski, porucznik Sławomir Borewicz.

Losy powieści milicyjnej po 1989 roku[edytuj | edytuj kod]

Okres tworzenia polskiej powieści milicyjnej zamknął rok 1989, w którym upadł PRL, a w 1990 MO zastąpiono przez policję. Choć odtąd polski rynek wydawniczy zalewały tłumaczenia atrakcyjnych zachodnich powieści, wcześniej niedopuszczanych do druku, powieść milicyjna znajdowała swoich zwolenników. Wznowienia drukowały takie wydawnictwa jak Orion, Zysk, Rzeczpospolita, CM[41]. Na rynku pojawiły się ponownie liczne opowiadania milicyjne, np. Ewa wzywa 07[42], jak a komiksy milicyjne, przede wszystkim Kapitan Żbik. Nie mniejszym zainteresowaniem obdarzane były telewizyjne i pełnometrażowe filmy milicyjne, które udostępniane były przez stacje TV oraz w wersjach DVD, np. Pan Samochodzik. Świetnym pomysłem było wypuszczenie reedycji powieści Krzysztofa Kąkolewskiego wraz z filmem Janusza Majewskiego (Zysk, 2009).

Popyt na powieść milicyjną zrodził powieść neomilicyjną, czyli taką, która osadzona jest w PRL i powstała po 1989 roku. Do jej twórców należały znane nam już osoby, np. Kłodzińska, Chmielewska, Zeydler-Zborowski, które kontynuowały pisanie kryminałów milicyjnych siłą rozpędu.Pojawili się także nowi pisarze, np. Ryszard Ćwirlej[43], autor serii powieści o milicjantach Wielkopolski (głównie Poznania), które nieco krytycznie, lecz z uśmiechem, traktują o ostatniej dekadzie PRL i podejmują intertekstualny dialog ze schematami powieści milicyjnej. Choć styl Ćwirleja jest wartki, zawiera wiele detali o realiach epoki Jaruzelskiego: drobne epizody i mało ważne postaci są świetnie zarysowane. W każdym utworze znajdujemy inny półświatek i jego konfrontację z grupą milicjantów. Autor przedstawia zindywidualizowane, aczkolwiek całkiem przeciętne, sylwetki funkcjonariuszy MO, jak i dobrze zarysowane postaci prostych Polaków i Polek różnych zawodów i środowisk. Uwagę przykuwają żargon, gwara poznańska, neologizmy[44]. Po śmierci Zbigniewa Nienackiego w 1994 roku, młodzieżową powieść neomilicyjną o Panu Samochodziku kontynuowali jego liczni młodsi następcy.

Niewątpliwie powieści milicyjna i neomilicyjna miały swych fanów, którzy wywodzili się spośród czytelników, antykwariuszy, wydawców i, w mniejszym stopniu, naukowców. W swych raczej przychylnych (choć nie bezkrytycznych) komentarzach, przyznawali się oni do pewnej nostalgii za minionymi (choć komunistycznymi) czasami, do chęci czerpania z powieści milicyjnej cennych informacji na temat zaginionego już życia codziennego i zachęcali do lektury. Głównie dzięki działalności tej grupy aktywistów mówiło się do niedawna o drugiej młodości powieści milicyjnej i podejmowano próby re-ewaluacji jej wartości literackich i dokumentarnych[45]. Znajdowała ona chętnych czytelników, którzy zakładali jej fan-kluby i dzielili się opiniami. W latach 2001-2014 antykwariusz i wydawca Grzegorz Cielecki prowadził Klub MO-rd, który zrzeszał Miłośników Powieści Milicyjnej, organizował towarzyskie spotkania w Warszawie i prowadził wydawnictwo Wielki Sen poświęcone kryminałom PRL. Wydało ono trzy tomy recenzji[46], katalog serii wydawniczych[47] oraz wznowienia ciekawszych kryminałów[48]. Na stronie internetowej, klub zamieścił recenzje peerelowskich powieści i opowiadań kryminalnych oraz bibliografię ich gazetowych wydań[49]. Ciekawe informacje o pododmianach milicyjnych znajdują się na stronie internetowej BiblioNETka.pl. We Wrocławiu entuzjaści powieści milicyjnej pojawiają się na corocznym Międzynarodowym Festiwalu Kryminału, na którym można uczestniczyć zarówno w spotkaniach z autorami jak i ich krytykami literackimi i naukowymi[50].

Obecne oceny powieści milicyjnej uzależnione są od emocjonalnego i ideologicznego stosunku opiniotwórcy do kultury masowej epoki komunizmu. Dwa skrajne nurty określane są jako: sympatyzujący (nostalgiczny, ludyczny), który omówiliśmy powyżej, oraz krytyczny (kombatancki, martyrologiczny, rozliczeniowy i heroiczny). Ten drugi reprezentują głównie badacze profesjonalni, którzy dążą do rozliczenia reżimu za łamanie podstawowych praw obywatelskich i postrzegają pododmiany milicyjne jako narzędzie ucisku oraz historyczne źródło potwierdzające bezkompromisowość metod stosowanych przez służby bezpieczeństwa w walce z jakimikolwiek przejawami demokratyzmu. Zdaniem tych badaczy powieści milicyjne były częścią machiny propagandowej, a ich funkcje demagogiczne i perswazyjne były ważniejsze niż rozrywkowe czy artystyczne. Krytycy ci podkreślają również, że autorzy utworów milicyjnych świadomie współpracowali z komunistycznymi władzami, by pod przykrywką pseudo-rozrywki popularyzować ideologię[51].

Czechosłowacja[edytuj | edytuj kod]

Pierwszeństwo należy do Václava Erbena, twórcy postaci kapitana Michała Exnera – sympatycznego, nieco nonszalanckiego milicjanta, kobieciarza o niestereotypowym sposobie bycia, którego uczynił bohaterem 14 powieści, i który mógł stanowić odległą inspirację dla twórców postaci por. Borewicza z serialu 07 zgłoś się. Ponadto Jan Zábrana (Honza) opublikował w latach 1962-1967 cztery powieści napisane wraz z Josefem Škvoreckým, którego współautorstwo ujawniono dopiero po śmierci Zábrany. Škvorecký wydał w kraju jedynie pierwszą część trylogii o poruczniku Borówce, pozostałe dwie w Toronto.

Serial Trzydzieści przypadków majora Zemana oparto na twórczości propagandowego pisarza J. Procházki.

NRD[edytuj | edytuj kod]

W NRD w latach 1970-1990 wydano ponad 150 powieści kryminalnych, w większości schematycznych[52]. Jednym z najbardziej popularnych autorów była Tom Wittgen (pseudonim); w Polsce wydano jej powieść W zaklętym kręgu intymności.

Autorzy[edytuj | edytuj kod]

Polska[edytuj | edytuj kod]

ZSRR[edytuj | edytuj kod]

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. W CSRS funkcje milicji sprawowali funkcjonariusze VB (Veřejná bezpečnost), podlegli SNB, powołanej w 1945 roku i zastąpionej przez policję (Policie České Republiky, PČR) dopiero w 1990 roku. W NRD działała Volkspolizei (NRD); w języku niemieckim używany jest termin „socjalistyczna powieść kryminalna” (Peter Nusser: Der Kriminalroman, Stuttgart 2003, s. 135.
  2. Zbigniew Kubikowski 1965, Spadkobiercy Sherlocka Holmesa, w: Tenże, Bezpieczne, małe mity, Wrocław, s. 83.
  3. Stanisław Barańczak 1973, Poetyka polskiej powieści kryminalnej, Teksty: teoria literatury, krytyka, interpretacja, Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Badań Literackich PAN, nr. 6 (12) s. 63-82; Tenże 1975, Polska powieść milicyjna. Dominacja funkcji perswazyjnej a problemy gatunkowe, w: W kręgu literatury Polski Ludowej, red. M. Stępień, Kraków, s. 270-316; tenże 1983, W kręgu powieści: nadludzie w niebieskich mundurach, w: tenże, Czytelnik ubezwłasnowolniony. Perswazja w masowej kulturze PRL, Paryż, s. 96-114; tenże 1990, Książki najgorsze i parę innych ekscesów krytyczno-literackich, Poznań. 
  4. Jerzy Siewierski 1979, Powieść kryminalna, Warszawa, s. 132-136. 
  5. Anna Martuszewska 2006, Powieść kryminalna, w: Słownik literatury popularnej, Acta Universitatis Wratislaviensis, nr. 2885, red. Tadeusz Żabski, Wrocław, s. 467, 470.
  6. Najpełniejsze dane bibliograficzne: BiblioNETka.pl; Anna Lewandowska, Grzegorz Cielecki et al. 2009, Serią po kryminałach czyli katalog konesera kryminałów z PRL, Warszawa; http://www.archiwum.klubmord.com.
  7. Pierwszy okres to lata 1908-14, drugi to dwudziestolecie międzywojenne, Anna Martuszewska 2000, Powieść kryminalna, w: Literatura polska XX wieku: przewodnik encyklopedyczny, red. Artur Hutnikiewicz, Andrzej Lam, Warszawa: PWN, s. 66.
  8. Martuszewska 2000, s. 66; Dorota Skotarczak 2014, Crime Fiction in the Period of PRL, Our Europe. Ethnography – Ethnology – Anthropology of Culture, vol. 3, s. 77.
  9. Anna Martuszewska 1992, Kryminalna powieść i nowela, w: Słownik literatury polskiej XX wieku, red. Alina Brodzka i in., Wrocław, s. 483; Taż 2006, Powieść, s. 469.
  10. Karol Bogusławski 1947, Na tropie, Co tydzień powieść, nr 45-6; zob. Markus Schnabel 2008, Der polnische Kriminalroman. Analysen und Beobachtungen 2000-2007, (praca magisterska) Uniwersytet Wiedeński http://othes.univie.ac.at/2314/1/2008-10-26_9840455.pdf.
  11. Skotarczak 2015, Polska powieść kryminalna w okresie odwilży. Próba charakterystykiLiteratura Ludowa, nr 6, s. 27-36.
  12. Mariusz Urbanek 2014, Tyrmand: Bokser, pijak i dziwkarz, Gazeta Wyborcza, 24.03.2014.
  13. Marta Fik 1989, Polska kultura po Jałcie. Kronika lat 1944-1981, London, s. 234.
  14. Anna Martuszewska 1973, Niektóre właściwości struktury polskiej współczesnej powieści kryminalnej, w: Aleksandra Okopień-Sławińska, red., Formy literatury popularnej: studia, Wrocław, s. 111.
  15. Skotarczak 2016, Financial Crime in Crime Fiction in Socialist Poland, w: Studia Historiae Oeconomicae, tom 34, zesz. 1 (grudzień), s. 35-7.
  16. Skotarczak 2016, s. 37.
  17. a b BiblioNETka.pl.
  18. Grzegorz Cielecki: Ach, ten Targówek, http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje/edigey-jerzy-sprawa-dla-jednego-wk.html.
  19. Wiesław Kot: Wolność i mieszkanie to wielki skarb, http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje/edigey-jerzy-sprawa-dla-jednego-wk.html
  20. Np. dzięki Barbarze Krzysztoń dowiadujemy się wiele o Krakowie i Małopolsce (Agata, 1974; Karolino nie przeszkadzaj, 1976; Śmierć „Królikarza”, czyli broszka ciotki Albertyny, 1977.
  21. Skotarczak 2016, s. 40-1.
  22. Norbert Jeziolowicz: Dlaczego upadła gospodarka realnego socjalizmu, http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje/ziemski-krystyn-barwy-strachu.html
  23. Paweł Duński: Prowincjonalne criminal tango, http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje/ziemski-krystyn-dzwonnik-z-friedlandu.html.
  24. Anna Martuszewska 1997, Kłopoty z terminologią genologiczną współczesnej popularnej prozy narracyjnej oraz Ewa Mrowczyk 1997, Klasyczna powieść detektywistyczna jako odmiana gatunkowa, w: Acta Universitatis Wratislaviensis. Literatura i kultura popularna, red. Tadeusza Żabski, tom VI, s. 5-13 oraz 29-34; Ewa Mrowczyk-Hearfield 1998, Badania literatury kryminalnej - propozycja, w: Teksty Drugie, Nr. 6, s.87-98;
  25. Kubik 1965; Krzysztof Teodor Toeplitz 1970, Zbrodnia po polsku, w: Mieszkańcy masowej wyobraźni, Warszawa; Barańczak 1973, 1975, 1983, 1990; Martuszewska 1973, 2000, 2006; J. Dunin 1974, Papierowy bandyta. Książka kramarska i brukowa w Polsce, Łódź; Jerzy Jastrzębski 1982, Czas relaksu. O literaturze masowej i okolicach, Wrocław. 
  26. Stanko Lasić 1976, Poetyka powieści kryminalnej, Warszawa, s. 61.
  27. Roger Caillois 1967: Powieść kryminalna, czyli jak intelekt opuszcza świat, aby oddać się li tylko grze…, w: Odpowiedzialność i styl, red. Maciej Żurowski, Warszawa, s. 167-181.
  28. Martuszewska 1992, s. 485.
  29. J. Edigey 1972, Testament samobójcy, Warszawa, s. 181. 
  30. Ewa Adamczewska, rec., Sławomir Sierecki, Nocny reporter, Gdańsk 1972, http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje/sierecki-slawomir-nocny-reporter.html.
  31. Skotarczak 2016, s. 39; zob. http://encyklopedia.naukowy.pl/Helena_Seku%C5%82a. 
  32. Gdzie jesteś jasnowłosa (1974) i Wyzwanie dla silniejszego (1975).
  33. Dwight Macdonald 1953: Teoria kultury masowej, reprint w: Czesław Miłosz (red.): Kultura masowa, Kraków 2002, s. 16-17.
  34. Na przykład Wyspa złoczyńców (1964), Pan Samochodzik i templariusze (1966), Księga strachów (1967), Nowe przygody Pana Samochodzika (1970), potem zatytułowane Pan Samochodzik i kapitan Nemo.
  35. Pan_Samochodzik.
  36. Zwyczajne życie (1974); Większy kawałek świata (1976); Duch (1983).
  37. Nawiedzony dom (1979); Wielkie zasługi (1981); Skarby (1988).
  38. Ewa wzywa 07, zesz. 1-146, Iskry 1968-1989; Jerzy Jastrzębski 1971, Ewa wzywa 07– 07 nie odpowiadaOdra, nr 4.
  39. Kapitan Żbik; Maciej Wycinek, Kapitan Żbik – fenomen propagandy PRL (1967-1982), Popkomunizm, s. 111-124.
  40. Piotr Śmiałowski 2015, Milicja w krainie czarów, Repozytorium cyfrowe Filmoteki Narodowej, Magazine, Fabularnie, 22.05.2015; http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=en/node/8970; Alicja Helman 1972, Filmy kryminalne, Warszawa.
  41. http://www.zysk.com.pl.); Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita); http://www.wydawnictwocm.pl/najlepsze-kryminaly-prl.
  42. Wzywam 07… Opowiadania milicyjne, tom 1-3, Poznań: Versper, 2008).
  43. http://culture.pl/pl/dzielo/ryszard-cwirlej-smiertelnie-powazna-sprawa. 
  44. Instytut Książki
  45. Skotarczak 2010, Pierwsze i drugie życie powieści milicyjnej, w: Magdalena Bogusławska i Zuzanna Grębecka, red., Popkomunizm: Doświadczenie komunizmu a kultura popularna, Kraków, s.101-110, 363-364; Idem, 2012, O powieści milicyjnej pozytywnie, w: Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Kultura popularna w Polsce w latach 1944-1989. Problemy i perspektywy badawcze, Warszawa, s. 177-88; Idem 2015; Idem 2016; Cezary Polak, Kryminały – białe kruki PRL, Dziennik.pl: www.archiwum.klubmord.com/Media/dziennikpl-kryminaly-biale-kruki-prl.html.
  46. Anna Lewandowska, Grzegorz Cielecki i inni, Pierwsza seta: czyli sto recenzji napisanych przez członków Klubu Miłośników Polskiej Powieści Milicyjnej, Warszawa, 2005; Idem, Druga seta, Warszawa, 2006; Idem, Trzecia seta, Warszawa, 2008.
  47. Anna Lewandowska, Grzegorz Cielecki et al. 2009, red. Serią po kryminałach czyli katalog konesera kryminałów z PRL, Warszawa.
  48. http://www.archiwum.klubmord.com.
  49. http://www.archiwum.klubmord.com/Recenzje.html.
  50. Wojciech Orliński 2012, Czytelnik, wróg autora czyli tajniki powieści milicyjnej, Gazeta Wyborcza, Duży Format, 24.10.2012, http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,12731631.
  51. Barańczak 1973, 1975, 1983, 1990; Jastrzębski 1982.
  52. Według Brigitte Kehrberg Der Kriminalroman der DDR 1970 - 1990