To jest dobry artykuł

Zabłądzenie zorganizowanej grupy na stokach Pilska

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
(Przekierowano z Wypadek na Pilsku)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Zabłądzenie zorganizowanej grupy na stokach Pilska
Ilustracja
Pilsko
Państwo Polska Rzeczpospolita Ludowa Polska
Czechosłowacka Republika Socjalistyczna Czechosłowacja
Miejsce zbocza góry Pilsko
Rodzaj zdarzenia zabłądzenie
Data 27 grudnia 1980
Godzina 19:00
Ofiary śmiertelne 3 osoby
Położenie na mapie Polski w latach 1975–1991
Mapa lokalizacyjna Polski w latach 1975–1991
miejsce zdarzenia
miejsce zdarzenia
Położenie na mapie Czechosłowacji
Mapa lokalizacyjna Czechosłowacji
miejsce zdarzenia
miejsce zdarzenia
Ziemia49°31′38″N 19°19′06″E/49,527222 19,318333

Zabłądzenie zorganizowanej grupy na stokach Pilska, zwane również wypadkiem na Pilsku, tragedią na Pilsku – zaginięcie szesnastoosobowej grupy uczniów kaliskiej Szkoły Podstawowej nr 12 (o profilu sportowym ze specjalnością lekkoatletyczną) podczas grupowej wycieczki na szczyt Pilska 27 grudnia 1980[a]. Grupa zabłądziła w trudnych warunkach atmosferycznych i błądziła po stoku od popołudnia do następnego dnia nad ranem, będąc zawrócona na szczyt w ciężkich warunkach atmosferycznych przez słowackiego leśnika. Grupa została znaleziona przez polskiego celnika i czechosłowackiego inżyniera i przetransportowana do leśniczówki. Wypadku nie przeżyły trzy osoby, najstarsi chłopcy z grupy[3].

Przebieg wydarzeń[edytuj | edytuj kod]

Uczniowie ze szkoły sportowej z Kalisza[4] przebywali od 22 grudnia[5] na obozie kondycyjnym w Korbielowie. 27 grudnia 16-osobowa grupa młodzieży (5 dziewczynek w wieku 12–14 lat i 11 chłopców w wieku od 14 do 17 lat)[6] pod opieką trenera Krzysztofa Kisiela[7] wybrała się na Halę Miziową[3]. Jeden z nich, Ireneusz Langwerski, był mistrzem Polski juniorów w chodzie na 10 km[8]. Jeszcze przed wyjściem, ze względu na złe samopoczucie, jedna z dziewcząt zrezygnowała z zaprawy i pozostała w ośrodku[6]. Grupa pokonała trasę w 1 godzinę i 15 minut (przy orientacyjnym czasie dojścia 2 godz. 30 min[7]) i osiągnęła Halę Miziową o godz. 11:20[6]. Mimo braku przygotowania (brak ciepłego stroju i obuwia – członkowie grupy mieli na sobie lekkie obuwie sportowe i kurtki, niedostateczne zapasy żywności i ciepłych napojów) trener zgodził się, by młodzież weszła żółtym szlakiem[5] na szczyt Pilska; zdobyto go około godziny 12:00. Następnie w niekorzystnych warunkach atmosferycznych[9] (spadek temperatury i wysoki śnieg[4]) grupa skierowała się w stronę przełęczy Glinne. Pomyliła jednak drogę i zeszła na stronę czechosłowacką, skąd została zawrócona przez czechosłowackiego leśnika na szczyt. Leśnik poinformował ich o polowaniu oraz zagroził karą pieniężną za nielegalne przekroczenie granicy[6]. Według niektórych źródeł również postraszył uczestników wycieczki bronią[5]. W wywiadzie telewizyjnym leśnik oświadczył, że wystraszył się grupy, gdyż „zaszła go od tyłu”[6].

Trener podjął decyzję powrotu przez Pilsko[7], na które grupa dotarła około 16:00. Tam zabłądziła ponownie. Nastąpiło dalsze pogorszenie warunków atmosferycznych: temperatura spadła do –12 °C[9], rozpoczęła się mgła i zadymka śnieżna[6]. Grupa błąkała się w rejonie kopuły szczytowej Pilska do następnego dnia rano i znów zeszła na stronę czechosłowacką; od godziny 21:30 do 4:30 zmarły trzy osoby (drugi zgon nastąpił ok. 23:00)[6]. Pomimo że trener walczył o życie dzieci, oddając im ubranie, nie przyniosło to spodziewanych rezultatów. Zdecydował się pozostawić zmarłych na miejscu i dalej szukać drogi[6]. Pierwszy zmarł szesnastoletni Leszek Śledź. Trener i koledzy przez dwie godziny usiłowali reanimować go, rozcierając ramiona i plecy. Po śmierci chłopca trener zdecydował, że grupa pójdzie dalej. Po drodze młodzież śpiewała kolędy, modliła się i robiła co mogła, by nie usnąć. Dwie następne ofiary przed śmiercią zasnęły[5]. Zginęli najstarsi uczestnicy grupy, którzy torowali pozostałym drogę w zaspach i oddali im część swojej odzieży[5]. Ponadto, jak stwierdził biegły sądowy, najstarsi chłopcy zdawali sobie sprawę z grozy sytuacji, stąd szybciej tracili siły[5]. Po 21 godzinach marszu grupa została odnaleziona następnego dnia rano ok. 7:00[6] przez polskiego celnika Józefa Bolka i czechosłowackiego inżyniera leśnictwa Ludovita Janiaka, którzy udzielili jej pomocy i sprowadzili do Mutnego[4]. Uczestnicy zostali przetransportowani do leśniczówki moskwiczem w dwóch turach[5], część z odmrożeniami twarzy, uszu oraz palców u rąk i nóg[7].

Akcja ratownicza GOPR[edytuj | edytuj kod]

Akcja ratownicza rozpoczęła się o godz. 4:00. Jednym z powodów tak późnego jej rozpoczęcia był brak łączności, przy czym o zaginięciu grupy wiadomo było co najmniej 12 godzin wcześniej[6]. Jednocześnie w nocy zaginionej wycieczki szukało 30 ratowników z Grupy Beskidzkiej GOPR i Wojska Ochrony Pogranicza[4][9]. Akcją dowodził Adam Kubala, ówczesny naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR[5].

Reperkusje[edytuj | edytuj kod]

Szczyt Pilska

Wypadek był szeroko relacjonowany i komentowany w prasie. Część komentatorów za tragedię obarczała bezpośrednio trenera, a także klub sportowy „Calisia”. Wskazywano na zaniedbania i wielokrotne złamanie przepisów dotyczących organizacji wycieczek[6] – tak twierdził m.in. Marian Bielecki, naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR[6]. Zgodnie z ówczesnymi przepisami górskie wycieczki piesze powyżej 1000 m n.p.m. mogły być organizowane tylko dla dzieci powyżej 14 lat w okresie od 15 czerwca do 15 września pod opieką przewodnika lub przodownika turystyki górskiej[9]. Część krytyków skupiła się na postawie GOPR-u, który nie dość, że zbyt późno rozpoczął akcję ratunkową, to oskarżał uczestników wycieczki o mówienie nieprawdy[6]. Po wypadku wojewoda bielski na wniosek GOPR wydał zakaz poruszania się zimą w Beskidach powyżej granicy lasu[6]. Komentujący sprawę Jacek Kolbuszewski stwierdził na łamach czasopisma „Wierchy”, że taki wypadek musiał się zdarzyć z uwagi na ówczesny stan turystyki górskiej w kraju, a zarządzenie wojewody skomentował: „W lesie również można się zgubić”[6]. Trener Kisiel został uniewinniony od zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci[5].

Ofiary wycieczki[edytuj | edytuj kod]

  • Ireneusz Langwerski (lat 17)
  • Leszek Śledź (lat 16)
  • Marek Witczak (lat 14)[4]

Zobacz też[edytuj | edytuj kod]

Uwagi[edytuj | edytuj kod]

  1. Rok później prasa relacjonowała kolejne zaginięcie młodzieży na Pilsku – w grudniu 1981 zagubiło się pięcioro uczniów częstochowskich szkół w wieku 16 i 17 lat. Akcja GOPR trwała około 16 godzin, a młodzież odnaleziono po stronie czechosłowackiej. Ofiary wypadku nie były w stanie iść dalej, mimo pomocy dwóch ratowników; do godz. 4 czekano na następną grupę GOPR-owców[1]. Akcje ratownicze prowadzono przy brakach sprzętowych beskidzkiego GOPR-u: na wyposażeniu były wówczas dwa pojazdy UAZ, a stacja dyspozycyjna miała dwa telefony, w tym jeden nieczynny[2].

Przypisy[edytuj | edytuj kod]

  1. Znów o krok od tragedii na stokach Pilska. „Dziennik Bałtycki”. 241, s. 2, 1981-12-07. [dostęp 2018-09-16]. 
  2. Kryzys czy zwykle niedbalstwo władz? Beskidzki GOPR – unieruchomiony. „Dziennik Bałtycki”. 244, s. 2, 1981-12-10. [dostęp 2018-09-16]. 
  3. a b Witold Kożdoń: Nie ignorujmy gór! Beskidy za lekkomyślność mogą zabić. W: Dziennik Zachodni [on-line]. 2013-01-26. [dostęp 2017-12-21].
  4. a b c d e Andrzej Matuszczyk: „Biała śmierć” wśród uczestników sportowego zgrupowania. W: Borowice.pl [on-line]. [dostęp 2017-12-21].
  5. a b c d e f g h i Ewa Furtak. Tragedia na kapuścianej górze. „Gazeta Wyborcza Katowice”. 301, s. 6, 2011-12-28. 
  6. a b c d e f g h i j k l m n o Jacek Kolbuszewski. Biała śmierć na Pilsku. „Wierchy”. 50, s. 307–310, 1981. 
  7. a b c d Janusz Jędrygas: Tragedie w Beskidach – Pilsko. W: W górach [on-line]. [dostęp 2017-12-21].
  8. Zabójcza zima w Beskidach. W: Onet.pl [on-line]. [dostęp 2017-12-26].
  9. a b c d Po tragedii na stokach Pilska. „Dziennik Bałtycki”. Rok XXXVI (nr 283 (11115)), s. 1, 30 grudnia 1980.